środa, 20 września 2017

Zdeklasowani przez Nietoperze

Malaga CF została rozbita na wyjeździe 0:5 przez Valencię CF w spotkaniu 5. kolejki LaLiga Santander 2017/18. Tym samym Boquerones doznali piątej ligowej porażki z rzędu i na dobre zadomowili się na końcu ligowej stawki z bilansem bramkowym 1:11.


W pierwszych fragmentach meczu bardziej aktywniejsi byli piłkarze Malagi, którzy odważnie atakowali pole karne gospodarzy. Nic dziwnego - ich sytuacja w tabeli jest nie do pozazdroszczenia, dlatego nawet jeden punkt poprawiłby nieco morale Malaguistas. Zapędy przyjezdnych utemperował w 17 minucie Santi Mina. Hiszpan idealnie wykorzystał dośrodkowanie Carlosa Solera i skierował piłkę obok bezradnego Roberto.

Po chwili w niemal identycznej sytuacji po przeciwnej stronie znalazł się Diego Rolan. Strzał napastnika Malagi z najwyższym trudem obronił Neto. Jak pokazały powtórki, podopiecznym Michela należał się rzut karny, gdyż Gabriel Paulista dotknął piłki ręką, jednakże arbiter nie zdecydował się pokazać na wapno. 

Do kuriozalnej sytuacji doszło w 29 minucie. Martin Montoya świetnie wypuścił na wolną pozycję Solera, który podał do niepilnowanego Zazy, a ten trzykrotnie próbował pokonać Roberto - jednak nieskutecznie. Włoch miał pretensje do sędziego, gdyż według niego był trzymany za nogę przez golkipera Malagi. Nie zmienia to faktu, iż napastnik o takiej klasie, jak Simone Zaza powinien zakończyć tę akcję golem.

Malaga mogła doprowadzić do wyrównania w 36 minucie. Na ósmym metrze do piłki dopadł Alejandro Mula i na swojej drodze miał tylko Neto. Wydawało się, że ta akcja musi się skończyć golem, lecz golkiper Valencii skrócił kąt i wybronił uderzenie Hiszpana.

Druga połowa nie mogła rozpocząć się lepiej dla Nietoperzy. Po składnej akcji w środku pola, futbolówkę do siatki skierował Simone Zaza. Niestety bramka nie powinna zostać uznana, gdyż w akcji brał udział także Santi Mina, który znajdował się na pozycji spalonej. Bez kontrowersji obyło się przy trzecim golu dla Valencii. Autorem trafienia ponownie został Simone Zaza, który "szczupakiem" pokonał Roberto. 

Malaguistas wydawali się kompletnie bezradni na to, co dzieje się na Estadio Mestalla. Pogubił się zwłaszcza Luis Hernandez, który dał sobie wyrwać piłkę Simonowi Zazie, a ten spokojnie ustrzelił hat-tricka. Michel musi poważnie zastanowić się, co zmienić w grze swoich podopiecznych - jeśli oczywiście utrzyma do następnego meczu swoją posadę.

Po czwartym golu dla gospodarzy już w 100% wiadome było, iż Malaga notuje właśnie swój najgorszy start w LaLiga w historii klubu. Dlatego mało prawdopodobne wydaje się to, iż Michel zachowa swoje stanowisko po dzisiejszym blamażu. 

Tymczasem gospodarze nie spuszczali z tonu. Szansę na piątego gola mieli Rodrigo i Santiago Mina. Dostępu do bramki skutecznie bronił jednak Roberto. Z każdą minutą coraz bardziej można było współczuć kibicom Malagi, gdyż ich ulubieńcy nie pokazywali już na murawie Mestalla żadnej pozytywnej wartości. 

Gości dobił ostatecznie Rodrigo, który wykorzystał podanie piętką Goncalo Guedesa. 

opis spotkania za: ligahiszpanska.com

* pełna dokumentacja spotkania - tutaj

* skrót spotkania - tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz